16 wrz 2010

.

Niemożliwie zestresowana, wręcz zesrana.
Boję się i nic na to nie poradzę. Możliwe, że naprawdę jestem jakimś pogiętym psycholem, znerwicowaną dziewczynką. Bo niby czym się przejmować. Nawet jeśli nie zaliczę w tym momencie, to mam jeszcze konsultacje, ale i tak.
Odpowiedzcie mi na jedno, zajebiście ważne pytanie: dlaczego niektórzy potrafią podejść do tego wszystkiego (w tym przypadku do poprawki) normalnie, jak do zwykłej rzeczy (zwykłej odpowiedzi ustnej, zwykłej rozmowy)?
A ja oczywiście muszę to przeżywać jak mrówka okres i do tego wszystkiego okres słonia. 
Przesrane, naprawdę.

2 komentarze:

HGW pisze...

"Możliwe, że naprawdę jestem jakimś pogiętym psycholem, znerwicowaną dziewczynką". PEWNE

Chel pisze...

Dasz radę ;) Przecież nie może być inaczej

Prześlij komentarz