20 paź 2010

jak mnie to śmieszy, nigdy chyba śmieszyć nie przestanie. to wieczne użalanie się nad sobą i już praktycznie nieprzerwany ciąg żalów jacy to faceci nie są beznadziejni. ciężko mi powiedzieć, że niektórzy nie są chujami, bo są (sprawdzone na sobie i zatwierdzone), ale tak naprawdę połowa tych "chorych, popierdolonych" sytuacji jest winą nikogo innego jak naszą (czyt. kobiet/dziewczyn/lasek - jak kto woli). parę słów samokrytyki jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodziło. ale wracając do tematu, to tak zdaję sobie sprawę z tego, że naraziłam się połowie populacji kobiet, która jest stanowczo przeciw temu, że faceci są mniej chujowi niż kobiety (oczywiście w sposób nic z naturą niemający wspólnego). tak czy inaczej, sama muszę przyznać, że wśród moich, jakże licznych (tak to była ironia), związków tylko jeden był naprawdę absolutnie pokurwiony (i co ważne nie z mojej winy), a tak to przyznać się muszę, że częściej ja nawalam/nawalałam. zazwyczaj to jednak ja robię coś źle, bo coś jest dla mnie oczywiste, a jednak nie jest. co tu dużo gadać i tak jest zajebiście.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

masz duzo racji. i tu i w tym co napisałaś w komentarzu u mnie. ja napisąłam tak pod wpływem chwili. nie twierdzę, że wszyscy się chujami i na dobrą sprawę ich uwielbiam. bez nich było by nudno. pozdrawiam


dziuraway

Anonimowy pisze...

Niestety taka jest prawda. Wina zawsze leży po obu stronach,poza niektórymi wyjątkami np. twój.

Anonimowy pisze...

naprawdę absolutnie pokurwiony

Prześlij komentarz