21 wrz 2010

Tak siedząc dziś w domu, pragnąć wyjść się napić stwierdzam, że w sumie nie ucząc się chwilowo nie mam co robić. Na jutro plany owszem zostały poczynione, ale tak to nic. Szczególnie jak jestem tu teraz bez Onego mego Jedynego. Ale jutro zdjęcia, trochę to pociesza, choć wieczna zagadka 'i co niby kurwa mam na siebie włożyć' nie wróży spania do 12.
A ja wciąż narzekam, trzeba będzie nad tym popracować, może faktycznie powinnam w ramach wf-u zapisać się na Tai Chi Chuan by 'wyciszyć swój umysł i ciało'. Już się tam widzę ^^"

16 wrz 2010

.

Niemożliwie zestresowana, wręcz zesrana.
Boję się i nic na to nie poradzę. Możliwe, że naprawdę jestem jakimś pogiętym psycholem, znerwicowaną dziewczynką. Bo niby czym się przejmować. Nawet jeśli nie zaliczę w tym momencie, to mam jeszcze konsultacje, ale i tak.
Odpowiedzcie mi na jedno, zajebiście ważne pytanie: dlaczego niektórzy potrafią podejść do tego wszystkiego (w tym przypadku do poprawki) normalnie, jak do zwykłej rzeczy (zwykłej odpowiedzi ustnej, zwykłej rozmowy)?
A ja oczywiście muszę to przeżywać jak mrówka okres i do tego wszystkiego okres słonia. 
Przesrane, naprawdę.

12 wrz 2010

bo żeby tak zacząć...

jak to szybko można się przestawić z jednego na drugie. tylko dlaczego piszą to teraz muszę tłumaczyć sobie wszystko z angielskiego, który mi się nawija pierwszy, na polski. pojebane ciutkę.
w każdym razie nie wiem. nie wiem co pisać, nie wiem jak pisać.
może zamiast pisać znowu usiąść do nauki? zaraz i tak w ten sposób zrobię, ale jeszcze chwilka relaksu nie zaszkodzi.